W jakim języku Zaha śni, to ostatnio pytanie, nad którym się głowię. Wścibska mama ze mnie ;) Zaha fantazjuje i bawi się po niemiecku, mówi po niemiecku, gdy bawi się w księżniczke lodu Elzę (hit już kilku sezonów), nie ma siły, śni po niemiecku, pewnie myśli też po niemiecku. To zrozumiałam po rozmowie z jedną z mam, pół Panistanką, pół Polką, która wychowała się w Berlinie. Powiedziała ona do mnie, że mimo iż całkiem nieźle mowi po polsku, myśli po niemiecku. I zapewne Zaha tak kiedyś stwierdzi.

Reklamy

sałat i gurka

1 maja 2016

Zaha uczy się od jakiegoś czasu przedniozębowego rrrrrr, uczy się go na słowie… uwaga… Yakari! Nie ma to jak dobra motywacja :D

Ostatnio wynotowałam sobie znowu coś ciekawego. Taki rodzicielski fantazmat. „Nie lubię sałata i gurki”. Otóż gramatyka Zahy wygląda następująco: mianownik – sałat (niemieckie Salat, derrrr Salat), dopełniacz (nie lubię kogo, czego?) – sałata, Kolejne słowo: gurka (niemieckie Gurke, die Gurke), mianownik – gurka, dopełniacz (nie lubię kogo, czego?) – gurki. Proste, co? :D

„Go-go-go-go…”

9 października

Przypomina mi się, jak nasi koledzy z podwórka, starsi o całe trzy lata, mówili do nas, dziewczyn pierwszaków, „gu-gu-gu-gu”, żeby dać nam do zrozumienia, jakimi to my jesteśmy smarkulami. Teraz dzidziuśne „guganie” zatacza krąg i powraca do mnie w postaci jednych z piewszych i ulubionych słów (?) mojego syna, jednak on nie używa tego do tak podłego komunikatu, bo ma dopiero 21 miesięcy. Czytaj dalej

alles gute mama!

Zaha wczoraj mnie pyta: „Mama. Sprichst du Deutsch?”.
Chciała się ze mną pobawić w gratulowanie z okazji urodzin i życzyć mi „alles gute” chcąc mi przybliżyć sprawę..zaczęła  tłumaczyć po polsku…hmmm”..i zaraz dodała”wenn es win Geburtstagskind gibt dann sage ich ihm „alles gute”…,zabawne mi się to wydało i bawiłam się z nią dalej, zapytałam, co by powiedziała mojemu bratankowi, jakby miał urodziny, „hmmmmmm”, podpowiedziałam jej, następnym razem będzie może wiedzieć a jak nie to z zaśpiewa”sto lat”, bo to już umie :-)

Mały obywatel nr 2 – pierwsze kroki językowe

Mały obywatel numer dwa naszego małego berlińskiego świata drepcze…., zadziera głowę…., patrzy – lampa, mówi – „bam!”. Patrzy na drzwi…., pokazuje paluchem na klamkę, mówi coś na kształt jej prawdziwej nazwy, można się w tym niewyraźnym dźwięku nawet dopatrzeć, a właściwie: dosłyszeć słowa „klamka”, wychodzi mu takie „kaka” z tendencja do „klamka”… „Kaka” lub ”gaga” to tak poza tym jedno z jego ulubionych słów. U nas „kaka” to raczej brzydkie słowo, znaczy u nas „kupa”, Zaha to słowo bardzo lubi, więc Zachariasz jeszcze bardziej. Z niemowlęcego „gaga” chętnie robi „kaka”, przeczuwając chyba jednak jego prawdziwe znaczenie, bo czasami przyłazi do mnie po wiadomo jakiej czynności i mówi „kaka”. Wśród tych ulubionych słów znajdziemy także: „mama”, „tata” oraz wspomniane już „bam”. Żeby podziękować wybąkuje „gn” :- )

A Zaha? Zahę nagrywam, bo już nie nadążam… ale niestety to da się tego tu wstawić, moje hobby niech pozostanie bezpłatne.

Bilans trzylatka

Trochę spóźnione, ale jak dla mnie ponadczaowe.

Bilans trzylatka, połowa marca 2015

Powoli moja córka mówi, zarówno po polsku jak i po niemiecku, jak elokwenny rodowity obcokrajowiec. Mówi bardzo dużo, czasami nawet za dużo, czasami mi już uszy więdną i zastanawiam się, skąd ona bierze tę energię na poruszanie językiem z taką częstotliwością.. Trzecie urodziny już za nami, właściwie już niecałe dwa miesiące temu, ale mam kilka spostrzeżeń, które aktualne są do dzisiaj. Może dla niektórych mało odkrywcze, a może właśnie bardzo odkrywcze (!)… Czytaj dalej

Wieczorne dyrdymały

Znacie te sytuacje, kiedy właśnie jeci kolację/obiad/śniadanie a wasze małe dziecko woła: „maaaaama, muszę zrobić kuuuupę!”. Taaak? No więc u mnie jest nieinaczej. Dziś wieczorem stoję w kuchni i pałaszuję moją zasłużoną kanapkę z serem, gdy nagle Zaha przebiega przez przedpokój z słowami na ustach: „muszę kaka machen, zrobić kupę!”. Hmmmm… No, idę, idę…. Czytaj dalej